Czeskie trasy rowerowe świetnie nadają się na bikepackingowe wyprawy. Ale czy da się w jednej trasie połączyć wszystko — płaskie ścieżki wzdłuż rzek, strome podjazdy między skalnymi formacjami i gravelowy przejazd przez góry na wysokości 1000 m n.p.m. – a do tego przejechać przez trzy kraje? Tak właśnie wyglądała nasza ponad 600-kilometrowa wyprawa rowerowa z Pragi, przez Drezno, Czeską Szwajcarię i Góry Izerskie, aż do Wrocławia. Jeśli szukasz inspiracji na wakacyjną wyprawę rowerową, pełnej przyrody, gór, ale i zabytkowych miast – zapraszam do lektury!
Przebieg trasy
Trasa naszej wyprawy rowerowej rozpoczyna się w Pradze i prowadzi przez około 250 km do Drezna łagodną i pełną natury ścieżką rowerową wzdłuż Wełtawy i Łaby – popularnym szlakiem rowerowym Elberadweg.

Po dotarciu do Drezna zawracamy, by prawym brzegiem Łaby wrócić na południe, w kierunku Czeskiej Szwajcarii.
W okolicach Děčína opuszczamy dolinę Łaby i skręcamy na wschód, wjeżdżając w teren Czeskiej Szwajcarii – to jeden z piękniejszych odcinków całej trasy, pełen skalnych formacji, podjazdów i widoków na czeskie pagórki.

Docieramy do Liberca, skąd gravelową trasą przez Izery przekraczamy granicę polsko-czeską. Z gór zjeżdżamy do Jeleniej Góry.

Ostatni etap to odcinek z Jeleniej Góry do Wrocławia. Najpierw Szlakiem Rowerowym Doliny Bobru ER-6, z którego odbijamy w kierunku Świdnicy. Tam włączamy się na trasę EuroVelo 9, by wśród łagodnych wzgórz, dolnośląskich wsi i sąsiedztwa masywu Ślęży dotrzeć do Wrocławia.
Mapa i GPX do pobrania
Dojazd do Pragi
Do Czech przyjechaliśmy pociągiem: najpierw z Krakowa do Katowic Kolejami Małopolskim, a potem z Katowic do Pragi czeskim liniami České dráhy. Polecam kupowanie biletów przez stronę czeskiego przewoźnika (www.cd.cz), gdzie dokupienie biletu na rower jest bezproblemowe. Niestety, kupując bilet na połączenia międzynarodowe, przez polskie strony zawsze miałem z tym kłopot.

W Pradze jedziemy na obiad do znanej nam z poprzedniej wyprawy restauracji Plzeňský restaurant Anděl, gdzie próbujemy czeskiego przysmaku – knedlików z gulaszem.

Następnie, w drodze na nocleg, odwiedzamy Małą Stranę i Praski Zamek.

Dzień 1: Praga – Litomierzyce (117 km)
Pierwszy pełny dzień wyprawy rozpoczynamy od przejazdu przez zachodnie wzgórza Pragi w kierunku Wełtawy. Z powodu remontów przejazd przez zabytkową Małą Stranę był nieco utrudniony.

Na szczęście po godzinie mozolnego przebijania się przez miasto docieramy do drogi rowerowej, która wyprowadza nas na obrzeża stolicy.
Trasa rowerowa wzdłuż Wełtawy
Jedziemy wygodną drogą rowerową wzdłuż Wełtawy – najdłuższej rzeki Czech. Ścieżka jest w większości asfaltowa, z kilkoma fragmentami szutrowymi. Szlak prowadzi tuż przy brzegu rzeki, a nie – jak to często bywa – po wałach.

Co jakiś czas szlak odbija znad brzegu Wełtawy i prowadzi nas zwyczajnymi, ale mało ruchliwymi drogami. Co rusz mijamy liczne plantacje chmielu rosnącego na wysokich tyczkach.


Na 65 km w okolicach Melnika dojeżdżamy do ujścia Wełtawy i tym samym wjeżdżamy na długodystansowy szlak rowerowy wzdłuż Łaby.
Choć to Wełtawa jest dłuższa, uznano, że wpływa do Łaby, a nie odwrotnie – taka ciekawostka 🙂
Po drodze mamy okazję obserwować, jak wycieczkowy statek przepływa przez śluzę na rzece. Ciekawie było zobaczyć coś takiego na żywo 😊


Ścieżka rowerowa wzdłuż Łaby
Dalsza droga prowadzi trasą rowerową wzdłuż Łaby (Elberadweg). Szlak wiedzie podobnymi ścieżkami rowerowymi tuż przy samym brzegu rzeki.


Co chwilę mijamy kawiarenki i bary dla rowerzystów – tutaj o infrastrukturę nie trzeba się martwić.

Widok nadbrzeżnych domków odbijających się w spokojnej tafli wody jest niesamowity.

Dojeżdżamy do Litomierzyc, gdzie wypada nasz nocleg. A nocujemy nie byle gdzie, bo w dawnym browarze zakonnym, w którym aktualnie mieści się hotel z restauracją. Miłym dodatkiem był fakt, że na powitanie dostaliśmy piwo bezalkoholowe, ale co najważniejsze – bez problemu mogliśmy przechować nasze rowery w garażu.


Wieczorem zdecydowaliśmy się na zwiedzanie miasta. Przechodząc przez zabytkowy rynek pełen starych, pięknie odrestaurowanych kamieniczek, od razu można było poczuć czeski klimat.


Po drodze udało się nam również zaobserwować, gdzie nocą tupta jeż 🙂
Szukasz innych tras przez Czechy?
Sprawdź Bikepacking z Pragi do Wiednia i Bratysławy szlakiem Greenways
Dzień 2: Litomierzyce – Hřensko (73 km)
Przez dolinę Łaby do bramy Czeskiej Szwajcarii
Drugi dzień naszej bikepackingowej wyprawy przez północne Czechy rozpoczynamy w Litomierzycach, kontynuując jazdę trasą rowerową wzdłuż Łaby. Ścieżka prowadzi samym brzegiem rzeki, co jakiś czas odbijając w spokojne czeskie wioski.

Po drodze mijamy wielu starszych rowerzystów z sakwami. Miło widzieć, że w tych rejonach turystyka rowerowa jest tak popularna, i to nie tylko wśród młodszego pokolenia.
W Usti nad Labem przejeżdżamy u podnóża zamku Strekov, wybudowanego na wysokiej skale.

Zbliżamy się do granicy, czego oznaką są (dawno już nieużywane) stare bunkry.


W jednej z rowerowych kawiarenek robimy sobie przerwę na Kofolę. Takich przyjemych miejsc jest tutaj pełno.

Děčín i coraz dziksza przyroda
Przejeżdżając przez Děčín, na drugim brzegu rzeki ukazuje się piękny widok – wzgórze Pastýřská Stěna. Na jego szczycie znajduje się restauracja z wieżą widokową, której architektura przypomina mały zamek. U samych stóp wzniesienia, przylegają do siebie ciasno upakowane, kolorowe kamieniczki.

Chwilę później wjeżdżamy na most, który prowadzi na lewy brzeg Łaby.
Dolina rzeki staje się coraz głębsza, a jej ściany coraz wyższe. Pojawiają się pierwsze formacje skalne – znak, że zbliżamy się do Czeskiej Szwajcarii.

Elberadweg w Niemczech
Będąc na lewym brzegu przekraczamy granicę Czech z Niemcami. Słupki graniczne są “trochę” nieaktualne – jak widać jeszcze z czasów Czechosłowacji. Dalszą trasę jedziemy przez Niemcy.

Na trasie pojawia się coraz więcej skał i robi się mega zielono. A w tym wszystkim pięknie wijąca się dolina Łaby.

Na przeciwległym brzegu widzimy nasz cel – wieś Hřensko, położoną w ciasnym kanionie rzeki Kamienica. Wysokie domy z elementami charakterystycznej, niemieckiej architektury, są przyklejone do wysokich skalnych ścian. Z daleka wygląda to jak brama do skalistej krainy.


