Trasa rowerowa z Katowic do Krakowa już od dawna chodziła mi po głowie. Tego lata w końcu udało mi się ją przejechać – w wariancie mocno leśnym i gravelowym. W tym wpisie opowiem, jak pokonać ponad 100 km przez lasy, zalewy i szutry ze stolicy województwa śląskiego do stolicy Małopolski. Obiecuję, że na trasie będzie bardzo zielono!
Katowice – Kraków: Opis trasy, mapa i GPX
Cała trasa liczy około 105 km i 630 m przewyższeń – chociaż moja nawigacja po przejechaniu pokazywała aż 870 m. Spora część, bo blisko 30% trasy, prowadzi po drogach szutrowych. I choć szlak biegnie przez aglomerację śląską, to jest wyjątkowo zielony i w miarę możliwości omija tereny miejskie.

Zaraz po wyjeździe z Katowic trafiamy na tereny zielone wokół Sosnowca, a później na ścieżki wzdłuż rzek – Rawy i Przemszy. Po drodze jest dużo terenów leśnych: Lasy Podłęskie i Ciężkowickie, Puszcza Dulowska, a na końcu zielone obszary Parków Krajobrazowych – Tenczyńskiego i Dolinek Krakowskich.
Dojazd z Krakowa do Katowic
Do stolicy województwa śląskiego przyjechaliśmy z Krakowa Kolejami Śląskimi. Podróż trwała tylko godzinę i 13 minut 🙂
Start na dworcu w Katowicach
Ale oczywiście, zanim wsiądziemy na rowery – obowiązkowa kawa i drożdżówka.
Z samego centrum prowadzi nas ścieżka rowerowa. Czasami musimy zjechać na ulicę, ale w sobotni poranek ruch jest znikomy w Krakowie jest to zjawisko niespotykane!

Po krótkim kluczeniu między osiedlami i remontowanymi drogami udaje nam się wreszcie wydostać z Katowic.
A już na 10 km mijamy Sosnowiec od południa, jadąc szutrowymi drogami wzdłuż stawów rybackich i rzek – Rawy i Brynicy.
Cały czas jedziemy gravelowymi drogami w otoczeniu zieleni – aż ciężko mi uwierzyć, że tuż obok rozciąga się miasto. Niestety czasem zalatują do nas zapachy z niedalekiej oczyszczalni ścieków.

Niedługo potem wjeżdżamy na wały wzdłuż Białej Przemszy. Ścieżka jest trochę wyboista, ale da się jechać. Po chwili Biała Przemsza łączy się z Czarną Przemszą, tworząc – uwaga… Przemszę 😀


Dalej jedziemy singletrackiem przy samym brzegu rzeki. Wąska, ale dobrze wydeptana/wyjeżdżona ścieżka, dookoła wysoka trawa i drzewa – jazda w takim otoczeniu jest mega przyjemna. Leśnymi drogami objeżdżamy Jaworzno od północy i docieramy do pierwszej atrakcji na trasie – Park Gródek.
Arboretum Park Gródek

Na wjeździe witają nas wijące się szutrowe ścieżki poprowadzone przez łąki, z widokiem na odkryte skały. A po minięciu skalnej ściany docieramy do zbiornika wodnego Orka, który powstał po zalaniu dawnych wyrobisk dolomitu. Zbiornik ma 18,5 m głębokości, a dla tutejszej przystani nurkowej na jego dnie zatopiono dwie koparki oraz statek.

Woda jest tu bardzo czysta – przy takiej przejrzystości można obserwować ogromne karpie pływające przy samym brzegu.

Dalej znajduje się kolejny zbiornik – Wydra – z charakterystyczną, wijącą się kładką poprowadzoną tuż nad taflą wody. To jedno z miejsc nazywanych “polskimi Malediwami”.
Więcej informacji o parku znajdziesz na oficjalnej stronie miasta Jaworzno.
Tego dnia było tam jednak tłoczno, więc nie chcieliśmy pchać się dalej z rowerami. Zwłaszcza że przed nami była jeszcze długa droga.

Zalewy w Parku Gródek przeznaczone są wyłącznie dla nurków – nie można w nich pływać. Ale nic straconego, bo do wody wejdziemy w kolejnym punkcie na naszej trasie.
Zalew Sosina

Zaledwie 2,5 km dalej dojeżdżamy do kolejnego zbiornika wodnego – Zalewu Sosina. Jest tu sporo plaż, a dookoła jeziorka prowadzi ścieżka pieszo-rowerowa.
Na miejscu są dostępne punkty gastronomiczne, bezpłatne toalety, pole namiotowe i wypożyczalnia kajaków.
Zatrzymujemy się na krótką przerwę na plaży. Woda i piasek są tu bardzo czyste.


Po krótkim moczeniu nóg wsiadamy z powrotem na rowery i objeżdżamy zalew od północy – tu linia brzegowa jest bardziej jak nad jeziorem, porośnięta trzciną i z wieloma kładkami wychodzącymi w głąb wody.
Gravelowe Lasy Ciężkowickie
Za Zalewem Sosina wjeżdżamy do Lasów Ciężkowickich. Na początku droga jest idealna – drobny, dobrze ubity szuter, po którym jedzie się bardzo przyjemnie. Niestety – do czasu. Wjeżdżamy na czerwony szlak rowerowy, na którym droga staje się piaszczysta, ale największym problemem są powalone drzewa. Zniszczenia wyglądają na dosyć świeże, więc muszą być po niedawnej wichurze.


Co kilkadziesiąt metrów musimy się zatrzymać, zejść z roweru i przeprowadzić go dookoła powalonych pni. Mam nadzieję, że gdy wybierzesz się tą trasą, przeszkody zostaną już usunięte.

Poczułem ulgę, kiedy w końcu dojechaliśmy do drogi asfaltowej. A z niej mamy widok na kominy elektrowni w Sierszy.

Po podjazdach, na 60 km, robimy przerwę w Psarach na uzupełnienie wody (i kalorii).

Park Krajobrazowy Dolinki Krakowskie
Dalej czekają na nas kolejne lasy – tym razem w Dolinkach Krakowskich. Tu również zaczynają się podjazdy po szutrowych drogach leśnych – najcięższy fragment tej trasy, ale bez problemu przejezdny (zdecydowanie lepsze to niż przedzieranie się przez powalone drzewa). Po nabraniu wysokości czeka nas prawie 10 km przyjemnych zjazdów.

Więcej relacji ze sprawdzonych tras znajdziesz na stronie Trasy rowerowe.
Puszcza Dulowska i Tenczyński Park Krajobrazowy
Po zjazdach wjeżdżamy do Puszczy Dulowskiej – czyli jednych z najlepszych “leśnych autostrad” w okolicy Krakowa. Szerokie, równe drogi i cień drzew sprawiają, że jazda tutaj to czysta przyjemność.


Z Puszczy Dulowskiej kontynuujemy jazdę lasami Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego, od południa mijając kamieniołom Niedźwiedzia Góra.

Po przecięciu autostrady jesteśmy coraz bliżej Krakowa – jedziemy przez Rezerwat Doliny Mnikowskiej, a następnie przez otwarte tereny, gdzie zielone pola falują na pagórkach.

Dojeżdżamy do Liszek – tu ruch samochodowy jest już dużo większy. Stąd kierujemy się do Piekar i jedziemy na próg wodny Kościuszko. Tam przekraczamy Wisłę i wracamy do Krakowa Wiślaną Trasą Rowerową.
Trasa Katowice – Kraków: Podsumowanie
Przyznaję, że mi bardzo podobała się ta trasa 😉 Tereny wokół Katowic i całej aglomeracji śląskiej naprawdę mnie zaskoczyły – spodziewałem się głównie miasta i zabudowy, a zamiast tego była cała masa lasów i natury. To także świetna trasa na upalny dzień – większość kilometrów prowadzi wśród drzew, które dają przyjemny cień.
Na trasie szczególnie warto odwiedzić Park Gródek i, tak jak my, zrobić sobie przerwę na plaży nad Sosiną i choć na chwilę wejść do wody dla ochłody.
Masz już przejechaną trasę z Katowic do Krakowa (lub w odwrotną stronę)? A może polecasz inny wariant poprowadzenia tej trasy? Daj znać w komentarzu!
A jeśli moja propozycja trasy była przydatna – możesz w zamian postawić mi kawę! Podczas tego wyjazdu byłem mega niewyspany, więc dodatkowa dawka kofeiny naprawdę by się przydała 😀

